One Direction

One Direction
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Larry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Larry. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 stycznia 2013

15. On jest tym jedynym... Część 2

Doszło do pocałunku. Z początku oboje nie byli pewni czy to dobry pomysł, ale już po chwili oddawali namiętnie pocałunki. Ich języki tańczyły wolny taniec, a ręce same robiły swoje. Harry zdjął mu koszule i po chwili ona znalazła miejsce gdzieś na podłodze. Dla nich była to najlepsze rzecz jaka mogła ich spotkać. Byli już w samych bokserkach. Usłyszeli przekręcający się kluczyk w drzwiach. Harry szybko odepchnął Louis'a i zebrał wszystkie ciuchy.
-Biegnij do mojej sypialni.! -Pobiegł do jego pokoju i zamknął za sobą drzwi. Ubrał się i zaczął uważnie oglądać pokój loczka. Był duży. Miał lekko limonkowe ściany i tablice na, której zawieszone były twoje zdjęcia (Louisa). Usiadłeś na miękkim łóżku i oparłeś plecy o ścianę. Za oknem było już dość ciemno i padało. Z rozmyśleń wyrwał cię sam Harry. Dał ci soczystego buziaka w usta i położył kładąc głowę na twoim brzuchu. Głaskałeś go po włosach i jeszcze bardziej zakręcałeś. On zataczał kółka wokół pępka. Było ci przy nim dobrze. Zawsze marzyłeś o Happy Edzie, ale nigdy nie podejrzewałeś, że to się tak szybko potoczy. Po godzinie Harry lekko pochrapywał, a z otwartych ust leciała ciepła ciecz, która lądowała na twoim brzuchu. Zaśmiałeś się dźwięcznie i przy tym obudziłeś chłopaka. Był zdezorientowany i rozglądał się po pomieszczeniu szukając czegoś lub kogoś wzrokiem, który po chwili wylądował na tobie. Uśmiechnął się i pocałował bardzo namiętnie odwzajemniłeś pocałunek. Położył głowę na poduszce i zamknął oczy. Zrobiłeś to samo. Po chwili odpłynęliście w objęcia Morfeusza.Obudziły cię promienie, które wdzierały się przez duże okno w jego pokoju. Na samą myśl o nim twój kącik ust się uniósł. Jego loki nie były tak idealnie ułożone jak wczoraj, a oczy nie takie dużo i wyraźne. Ale i tak ci się podobał. Zawsze uśmiechnięty z burzliwymi lokami leżał koło i lekko pochrapywał. Wyślizgnąłeś się z jego objęć i ruszyłeś do łazienki. Rozebrałeś się i wszedłeś pod prysznic, każda kropla dawała większe ukojenie. Kiedy każdy skrawek twojego ciała był już czysty otworzyłeś drzwiczki od kabiny i wyszedłeś. Otuliłeś ciało miękkim ręcznikiem i ruszyłeś w stronę sypialni chłopaka. Pożyczyłeś na wieczne nie oddanie bokserki, koszulkę i szary dres, który akurat idealnie pasował. Położyłeś się pachnący obok chłopaka i zbliżyłeś swoje rozgrzane wargi do jego obojczyka. Lekko musnąłeś, a on uśmiechnięty otworzył oczy.
-Witaj kochanie... -Jego głos był zachrypnięty. Kochałeś kiedy taki był. Nie ogarnięty, bezbronny, naturalny. Ruszył do łazienki umyć się. Ty w tym czasie oglądałeś cały pokój z większym zaciekawienie. Słyszałeś strumień wody, który po chwili ucichł. A drzwi się otworzyły, a w nich nagi Harry. Zaśmiałeś się dzwięcznie i usiadłeś wygodnie na łóżko. Przyglądałeś się zgrabnym ruchom chłopaka. Był młodszy, ale to nie stanowiło przeszkody. Był dorosły, jak na swój młody wiek. Wiedział czego chce i kim chciałby zostać. Był ideałem nie tylko dla Ciebie. Miliony dziewczyn zabiłyby, żeby być na twoim miejscu. Oczami zwykły chłopak, ale jak się patrzy sercem widać na prawdę wspaniałego człowieka. Wasza przyszłość miała być piękna i ubarwiona. Lecz czy taka właśnie będzie.? Tego przekonacie się dopiero za parę lat. Ale do tego czas będziecie szczęśliwi tym, iż możecie się mieć...

Mamy koniec. Nie podoba mi . Zawiodłam się na was. Myślałam, że zdołacie dodać 10 komentarzy, ale nie, był tylko jeden za który serdecznie dziękuje. <3 Zastanawiam się nad usunięciem bloga, no bo skoro nikt go nie czyta to po co mam się starać dla nikogo.? ...

niedziela, 13 stycznia 2013

14. On jest tym jedynym... Część 1

Wiesz jak to jest pożądać kogoś kto nie zwraca na ciebie uwagi. Kochać go, ale bać się mu o tym powiedzieć. Strach... To on rujnuje wszystkie plany w naszym cudownie zaplanowanym życiu. Nikt nigdy nie widział tego co on chciał, żeby zobaczyli. Zawsze widzieli to co chcieli. On dbał o jego szczęście mimo, iż ten o tym nie wiedział. Był młodszy, przystojny. Loki, które lśniły w blasku świateł. Zielone tęczówki w których chłopak mógł się zatopić. Malinowe usta, które prosiły się o soczyste pocałunki. Nigdy nie chciał się zakochiwać w dziewczynie. Zawsze wiedział kim będzie i był, jest i będzie z tego dumny. Nikt o tym nie wiedział, ponieważ w tych czasach inność jest czymś zakazanym, czymś czy ludzie się brzydzą i boją się tego. Musimy udawać, bo gdy ludzie się dowiedzą o naszej inności będą nas przez nią nękać. Niektórzy od niej uciekają,  ie chcą jej, jednak ona zostaje. Tak jak została przy nim. Nigdy nie próbował się jej wypierać. Zawsze starał się udawać kogoś innego, jednak on widział. Widział, że jest gejem. Widział to po jego sposobie w jaki na niego patrzy. Często przyłapywał go na tym. Nie odpychał go, a wręcz przeciwnie flirtował, przyciągał go do siebie.
Jest czwartek godzina 6 rano. Louis szykuje się do szkoły. Dziś ponownie go zobaczy po długim dla niego weekendzie. Stęsknił się za jego uśmiechem, stylem bycia. Wstał z łóżka i ruszył do łazienki. Wszedł pod prysznic i obmywał swoje nagrzane jeszcze ciało i zęby. Zimna woda pozostawiała po sobie  dreszcze. Jego ciało było idealne. Wspaniała i wymarzona przez każdą kobietę litera V, dużo przyrodzenie, ładna twarz, charakter zadziorny, lubił wychodzić poza prawa. Być niegrzeczny to było jego przeznaczenie. Wytarł swoje ciało i zawiązał ręcznik w pasie. Wysuszył swoje dość długie włosy i dokładnie je ustawił. Wyszedł z łazienki i otworzył dużą szafę. Wyciągnął z  niej długie kremowe rurki, białą koszule i czarne bokserki. Nałożył wszystko na swoje ciało i wyszedł zw swojej sypialni kierując się w stronę kuchni, zrobił sobie śniadanie i kiedy już był gotowy wyszedł na przystanek, gdzie miał po niego przyjechać autokar szkolny.
*Oczami Harre'go*
Wstał rano z łóżka i szedł wolnym krokiem do łazienki, rozebrał się i obmył całe swoje ciało. Wyszedł z pod kabiny prysznicowej i obwinął ręcznik w pasie. Zaczął ostrożnie myć swoje zęby. Uczesał lokowate włosy i ułożył je rękami. Ubrał czarne rurki, białą koszulkę i szaro-czarną marynarkę. Myślał o nim. Chciał go zobaczyć. Wyjrzał przez okno. /stał tam i czekał na bus. Harry wziął swoją torbę i w tępie ekspresowym wybiegł z domu kierując się do swojego przyjaciela, który nie był dla niego zwykły. Miał w sobie coś co do niego przyciągało co nie dawało się od niego odwrócić. Przywitali się uściskiem i szerokim uśmiechem. Obydwoje lubili spędzać ze sobą swój wolny czas. I nie tylko. Byli dla siebie czymś więcej niż przyjaciółmi. Lecz żaden z nich nie chciał się ujawnić nie chcieli psuć tego na co pracowali bardzo długo. Byli lubiani i rozchwytywani przez wszystkie dziewczyny w szkole, lecz żaden z nich nie chciał dziewczyny oni pragnęli siebie. Weszli do klasy matematycznej i zajęli swoje miejsca koło siebie. Zabrzmiał dzwonek informujący o początku lekcji. Dzień minął im szybko i przyjemnie. Czekali na bus. Rozmawiali.
-Jak tam ci weekend minął.? -Spytał loczek.
-Dobrze w sumie nic specjalnego, a tobie.? -Zapytał pewny siebie Lou.
-To samo... -Nigdy nie myślał, że to zrobi, ale nie mógł tego dłużej toczyć musiał mu powiedzieć, ale nie teraz nie przy światkach.
-Zapraszam dziś do siebie ty, ja i tv.? -Zapytał loczuś.
-Chętnie. -Uśmiechnęli się i po chwili przyjechał bus. Po 10 minutach byli u Harrego. Zrobili razem lekcje i usiedli w salonie przed wielkim telewizorem. Przyniósł jakieś przekąski i włączył jakąś komedie. Jednak nie bardzo interesował ich film. Pogrążeni w rozmowie w pewnym momencie doszło do czegoś na co oboje czekali, a mianowicie...
 Ciąg Dalszy Nastąpi...

No to wprowadzam surowe zasady. 10 komentarzy = kolejny imagine. I to nie żarty jak się postaracie to będą wcześnie jak nie to będziecie musiały czekać. Wiem, że stać was na to.!  Codziennie wchodzi was parenaście więc jak zostawicie jakiś komentarz to będzie tyle o ile proszę. Dziękuje ^^